Łotwa, Polska i Polsat

Polsat opublikował dzisiaj taki to tweet:

Dla porównania, Łotwa ma obecnie więcej osób zaszczepionych jedną dawką (54%) niż Polska (53%), i tylko trochę mniej zaszczepionych dwiema dawkami (49% i 52%). Z krajów sąsiednich, Słowacja ma gorszy wskaźnik zaszczepień.

I, jak się należy spodziewać, wszystkie te kraje mają obecnie gwałtowny wzrost liczby przypadków i zgonów spowodowanych COVID-em:

Liczba przypadków COVID-19 na 1,000,000 mieszkańców w Polsce, na Łotwie i Słowacji.

Chociaż liczba przypadków w Polsce jest ciągle mała – w porównaniu z Łotwą i Słowacją, to rośnie szybciej niż w tych krajach, jak pokazuje wykres liczby odtwarzania (wartości powyżej 1 oznaczają szybki przyrost liczby zachorowań):

Liczba odtwarzania

Niestety, czeka nas wkrótce to samo co na Łotwie.

Szczepienia i czwarta fala

Warsaw, Poland – December 29, 2020: Sign with word Vaccination during COVID-19 vaccination program with the Pfizer BioNTech vaccine at the Medical University of Warsaw

Niestety, najgorsze przewidywania spełniły się i mamy w Polsce „czwartą falę” koronawirusa. Najbardziej w tym niepokojące są trzy aspekty:

Po pierwsze, program szczepień właściwie się załamał. Polska jest w ogonie krajów europejskich jeśli idzie o aktualny poziom. Co gorsza, praktycznie nie ma nowych szczepień – ci, którzy chcieli się zaszczepić, zarówno jedną, jak i dwiema dawkami, już to dawno zrobili. Pozostali nie mają na to ochoty i nic ich nie przekona.

% osób zaszczepionych dwiema dawkami

Po drugie, bariery powodujące, że mało ludzi chce się szczepić, nie tylko nie znikają, ale wręcz się podnoszą. Szczepionki nie są idealne – nie gwarantują 100% bezpieczeństwa, choć są 99.99…% bezpieczne. Ich skuteczność jest wielokrotnie wyższa niż prawdopodobieństwo poważnych skutków ubocznych. O wiele większa – dla wszystkich grup wiekowych, być może poza najmłodszymi dziećmi – jest szansa na powikłania po-kowidowe niż po-szczepionkowe.

Dlatego też nie bardzo pomocne są artykuły jak ten poniżej, które mogą zniechęcić tych, którzy jeszcze się wahają, czy się zaszczepić i dać amunicję tym, którzy gwałtownie protestują przeciwko szczepionkom:

Nikt, kto chociaż trochę na szczepionkach się zna, nie twierdził, że potrafią one zapewnić pełną ochronę. Czy to znaczy, że w ogóle nie działają?

Jak widać powyżej, województwa pokolorowane na jasno w mapie na lewo – czyli o niskim odsetku szczepień – mają ciemny kolor na mapie z prawej, a więc wysoki poziom zgonów.

Porównanie powyższej mapy z wcześniejszymi dotyczącymi liczby przypadków – patrz tutaj i tutaj – pokazuje, że obszary Polski, w których – z różnych powodów – ludzie nie chcą się szczepić, mają większą liczbę zachorowań, komplikacji po-kowidowych, jak i zgonów.

I wreszcie po trzecie, wydaje się, że całkowicie załamała się jakakolwiek strategia poza-szczepionkowego zapobiegania rozprzestrzeniania się wirusa. Analiza informacji udostępnionych przez Google Mobility pokazuje, że aktywność społeczeństwa kompletnie wróciła do normy sprzed pandemii. Mówiąc inaczej, nasze codzienne zachowania – praca, zakupy, podróże – w żaden sposób nie odzwierciedlają konieczności zwalczania epidemii.

Według Google’a, polskie społeczeństwo – przy 52% zaszczepionych – jest w tej chwili bardziej aktywne – czyli o wiele mniej zaangażowane w zapobieganie rozprzestrzeniania się wirusa – niż w Danii, w której 75% populacji się zaszczepiło. A nawet Dania w obecnej chwili przeżywa wzrost epidemii spowodowany decyzjami rządu związanymi z rozluźnieniem ograniczeń.

Mówiąc krótko – polski rząd i społeczeństwo uznało, że nie warto już nic robić, ażeby zatrzymać „czwartą falę”. Niestety, konsekwencje tej decyzji będą tragiczne.

Szkoła

Zbliża się nowy rok szkolny. Dzieci będą w klasach, w których brakuje podstawowych elementów zwalczania wirusa.

Chociaż wiadomo, że szczep Delta rozprzestrzenia się głównie wśród młodzieży, Minister Czarnek ogłosił, że

Wszystkie przewidywania w Ministerstwie Zdrowia, badania dotyczące modeli czwartej fali, która na pewno nadejdzie, dają wiele optymizmu. To znaczy, to nie będzie taka fala jak trzecia czy druga, która powodowała zapełnienie szpitali i kolejki karetek pogotowia na podjazdach przed izbami przyjęć. Bo to jest najbardziej szkodliwe czy najtrudniejsze. No i oczywiście liczba umierających na COVID-19. Według modeli, które są w MZ, a my jesteśmy z MZ w pełnym kontakcie, ta fala nie będzie aż tak groźna. Spokojnie wracamy więc do nauki stacjonarnej przygotowując się na czwartą falę – dodał.

za https://glos.pl/plyn-dezynfekcyjny-i-termometry-wyruszyly-do-szkol

Niestety, nie podzielam optymizmu Ministra Czarnka. „Czwarta fala” obawiam się będzie groźna, choć może nie spowoduje tylu ciężkich zachorowań.

Pamiętajmy, że w Polsce zaledwie 51% osób jest zaszczepionych. A to szczepionki zabezpieczają w dużym stopniu przed komplikacjami i zgonami i powodują, że szpitale nie będą zapełnione. Polska niestety jest w tym zakresie w „ogonie” krajów europejskich.

Procent osób zaszczepionych jedną i dwiema dawkami.

To, czy dzieci mają, czy też nie mają iść do szkoły, to jest pytanie godne Hamleta (To Be or Not to Be – „być albo nie być”). Z jednej strony, całkowite otwarcie szkół przy niskim poziomie szczepień spowoduje bardzo znaczącą „czwartą falę”. Fala ta dotknie nie tylko ludzi młodych, którzy mają większą odporność, ale również ludzi starszych, wśród których poziom szczepienia jest też niski.

Z drugiej strony, niewątpliwie powrót do nauki zdalnej, tak organizowanej jak w zeszłym roku, byłby bardzo szkodliwy. Potrzeba więc szczególnie zadbać o to, by uczniowie – i nauczyciele – byli w miarę bezpieczni.

Ministerstwo właśnie ogłosiło, że wysyła rękawiczki i środki dezynfekujące. Tymczasem najbardziej potrzebne są urządzenia do filtracji powietrza, bo wiadomo już całkiem dobrze, że wirus rozprzestrzenia się głównie przez aerozol i powietrze:

Current evidence suggests that the virus spreads mainly between people who are in close contact with each other, typically within 1 metre (short-range). A person can be infected when aerosols or droplets containing the virus are inhaled or come directly into contact with the eyes, nose, or mouth.

The virus can also spread in poorly ventilated and/or crowded indoor settings, where people tend to spend longer periods of time. This is because aerosols remain suspended in the air or travel farther than 1 metre (long-range).

WHO

Min. Czarnek wysyła też bramki do mierzenia temperatury. Tymczasem wiadomo, że jest to bardzo niepewny sposób na wykrywanie wirusa:

Our results indicate that forehead infrared temperature control is not an appropriate tool to screen for infectious disease directly at the entrance of a building, at least during early spring season with cold outdoor temperatures.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7582437/

Bramki to mógłby być dobry pomysł, ale czy wiadomo co zrobić z osobami, które mają gorączkę? Posłać do domu i prowadzić naukę zdalnie?

A co z osobami, które mogą rozprzestrzeniać wirus, ale nie mają objawów, a więc i gorączki. Czy jest jakiś plan wprowadzenia testów w szkołach, zapewnienia opieki i warunków do nauki tym, którzy mają wynik pozytywny?

A co z maseczkami, o których wiadomo, że działają? Jak do tej pory nie było obowiązku noszenia maseczek w szkołach.

Bardzo dobrze, że Ministerstwo robi coś ażeby ochronić uczniów i nauczycieli. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby te działania były bardziej podparte naukowymi podstawami i dzięki temu miałyby większą szansę zatrzymać „czwartą falę”.

Pandemia i szczepienia

Niestety wydarzenia ostatnich dni – a szczególnie ataki na punkty szczepień – nie napawają wielkim optymizmem. Co prawda „czwarta” fala jest tylko na razie maleńkim wzburzeniem na morzu spokoju naszego społeczeństwa, ale kilka trendów budzi poważny niepokój.

Tempo szczepień niewątpliwie maleje i to w porównaniu do reszty Wspólnoty Europejskiej – nie mówiąc o takich liderach jak Malta, Izrael, czy Wielka Brytania:

Jak tak dalej pójdzie, to zatrzymamy się na poziomie 50-55% po dwóch dawkach i może dodatkowo 10% tylko po jednej, a to zdecydowanie za mało, ażeby zatrzymać nową falę, która w pełni uderzy jak dzieci wrócą do szkoły.

Co więcej, związek pomiędzy niskim zainteresowaniem szczepionkami – jeśli nie zdecydowanym oporem – a zachorowaniami zaczyna być już widać. Poniżej dwie mapy – jedna pokazuje poziom szczepień, a druga aktualny stan zachorowań:

Oczywiście obie mapy się nie pokrywają dokładnie. Kraków i Śląsk mają dużo przypadków przy dużym procencie szczepień, ale też są to miejsca bardzo poważnie zagrożone epidemią – w zeszłym roku Śląsk był miejscem gdzie COVID-19 się silnie rozprzestrzeniał. Tym niemniej widać, że „Ściana Wschodnia” jest najbardziej dotknięta.

Co dalej? Niestety, rząd nie wydaje się mieć jakiegoś pomysłu na poważną rozmowę ze społeczeństwem. Nie chodzi tu o to, żeby zmuszać do szczepienia, albo okłamywać o tym, że szczepionki są całkowicie bezpieczne. Nie doprowadzi do pozytywnych wyników nawet loteria szczepionkowa. Czy znowu musimy płacić cenę za bezradność polityków?

Następne tygodnie

Czego możemy się spodziewać w następnych tygodniach i miesiącach i co możemy zrobić, żeby zapobiec katastrofie?

Liczba przypadków COVID-19 na 1,000,000 mieszkańców w następujących krajach (od góry): Wlk. Byrtania, Niderlandy, Malta, Francja, Izrael, Czechy, Niemcy, Węgry i Polska. Wykres jest logarytmiczny i pokazuje szybki (wykładniczy) wzrost jako linię prostą. Średnia bieżąca (7 dni), w okresie of 6. marca do 15. lipca 2021.

Po pierwsze, o ile ciągle nie jest całkiem pewne jak epidemia się będzie rozwijać, wszystkie znaki wskazują, że Polska jest na początku czwartej fali, i że najpewniej pójdzie śladami innych krajów europejskich, jak pokazuje powyższy wykres dla wybranych dziewięciu krajów.

Procent populacji zaszczepionych co njmniej jedną dawką w okresie of 6. marca do 15. lipca 2021.

Uwzględniłem tu Maltę – o najwyższym stopniu szczepienia w Europie, jeśli nie na świecie, i Izrael, który zapoczątkował akcję szczepień. Wlk. Brytania miała jako pierwsza szczep Delta. Francja i Niemcy to przykład krajów Europy Zachodniej, gdzie poziom szczepień jest podobny do Polski. Holandia – to kraj, gdzie właśnie premier przeprosił obywateli za zniesienie restrykcji. Wreszcie, Czechy i Węgry to przykłady krajów Środkowej Europy, z bardzo różnym nastawieniem do szczepień – Węgry szczepiły wcześniej i osiągnęły wcześniej nasycenie poniżej 60%.

Jak widać na wykresach, kraje europejskie zarówno w bezpośrednim Polski sąsiedztwie, jak i trochę dalej, zarówno o wyższym, jak i podobnym stopniu zaszczepienia, wykazują tendencję wzrostową (wyjątkiem jest Litwa, gdzie jak na razie liczba zachorowań spada). W Polsce, po długim okresie, nastąpiło wyhamowanie spadku. Otóż, niestety, jestem przekonany, że w ciągu następnego tygodnia zauważymy wzrost i zaczniemy podążać w ślady innych krajów.

Dlaczego tak sądzę? Otóż coraz więcej widać w Polsce przypadków, w których występuje szczep Delta. Jeszcze w kwietniu mieliśmy takich przypadków 0%. Pierwsze raporty pojawiły się w maju. 14. czerwca było go 3.6%, dwa tygodnie później (12. czerwca) 12%, a ostatnio (12. lipca) już 45%. Holandia, w której liczba przypadków wzrosła z 30 na milion do 500 na milion w ciągu dwóch tygodni, ma obecnie 38% Delty – Wlk. Brytania ma 99%.

Co dalej? Jak mówi prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rząd stoi obecnie wobec wyboru:

Jeśli pójdzie drogą, którą idzie teraz, a więc nieskutecznych zachęt, kampanii informacyjnych, prób przekonywania Kościoła do szczepień, to nie przyniesie efektów i będziemy mieć jesienią w Polsce czwartą falę pandemii. Ona uderzy głównie w regiony o silnym poparciu dla PiS-u.

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,27329486,wbrew-temu-co-mowia-jego-najzacieklejsi-krytycy-kaczynski.html

Czwarta fala uderza szczególnie w niezaszczepionych, zarówno młodych, których szczepienia jeszcze nie objęły, i tych, którzy odmawiają szczepienia. W Polsce jest tych ostatnich bardzo dużo. O ile wśród wymienionych powyżej krajów Polska zaczęła szczepienia całkiem dobrze – prawie do czerwca miała podobne tempo jak Niemcy, Francja, Czechy czy nawet Niderlandy. Niestety, tempo szczepień zaczęło potem słabnąć – we wszystkich tych krajach (poza Holandią), ale najbardziej w Polsce. Wygląda więc na to, że już niedługo osiągnie stan nasycenia – kiedy wszyscy, którzy się chcą i mogą zaszczepić, przyjmą szczepionkę.

Lockdowny, które będzie wówczas trzeba wprowadzić, wywołają oburzenie również zaszczepionych Polaków, którzy dotąd popierali PiS. Ci ludzie będą wkurzeni, że rząd zrobił za mało, żeby ochronić kraj przed czwartą falą.

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,27329486,wbrew-temu-co-mowia-jego-najzacieklejsi-krytycy-kaczynski.html

Jak pisałem poprzednio, najniższy stopień szczepień jest w Polsce na obszarach, które tradycyjnie popierają PiS. Unikły one jak do tej pory głównego uderzenia epidemii. Ale najpewniej czeka je teraz czwarta fala, chyba, że tempo szczepień gwałtownie wzrośnie. Znowu prof. Dudek:

Druga opcja to opcja francuska, a więc coraz silniejsza presja na nieszczepiących się. Jeśli jednak PiS zdecyduje się tę presję wywrzeć, to uderzy zwłaszcza w swoich zwolenników, bo to ich jest najwięcej wśród osób niezaszczepionych i krytykujących szczepienia.

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,27329486,wbrew-temu-co-mowia-jego-najzacieklejsi-krytycy-kaczynski.html

Tak więc czekają nas znowu trudne czasy – epidemiologicznie i politycznie. Co możemy zrobić? Po pierwsze, szczepić się. Szczepionki nie są idealne, nie chronią wszystkich i mogą – bardzo rzadko – spowodować reakcję. Ale dla większości ludzi jest to najlepszy sposób na ochronę przed wirusem.

Po drugie, nadal stosować się do zaleceń. Ograniczać niepotrzebne podróże. Nadal nosić maski. Być ostrożnym. Mamy już tego wszystkiego dość, ale niewiele już potrzeba, żeby wreszcie zakończyć epidemię – ale to jeszcze długo nie nastąpi, jeśli nie będziemy wspólnie działać.

Polecam artykuł

Polecam bardzo wyważony artykuł w najnowszym internetowym wydaniu Polityki, poświęcony wirusowi na Wyspach Brytyjskich. Pozwolę sobie z tego artykułu zacytować jedną z wypowiedzi Tomasza Bendyka:

Ostatni rok pokazał wszystkim jasno, że pandemia może się zakończyć tylko na dwa sposoby: albo w szybkim tempie nabierzemy odporności zbiorowej poprzez masowe szczepienia, albo ją przechorujemy w kilku kolejnych falach, wywoływanych przez coraz to nowe warianty wirusa.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/2125345,1,covid-19-eksperyment-z-restrykcjami-w-wielkiej-brytanii-gdy-delta-atakuje.read?src=mt

Niestety, wydaje mi się, że sytuacja jest nawet nieco bardziej skomplikowana. Okazuje się bowiem, że masowe szczepienia nie wystarczą do zatrzymania Delty, jak to przykład Izraela i Wlk. Brytanii pokazuje. Konieczne jest ostrożne łączenie różnych czynności zapobiegających zarażaniu – jak maski, ograniczenia w podróżach, praca w domu – i oczywiście szczepienia.

Czwarta fala

Coronavirus cell and map of Poland on background of the World map. 3D render

Według mitologii Greckiej, Kasandra, córka króla Troi Priama i jego żony Hekabe, miała dar przewidywania przyszłości. Ale dramatycznych ostrzeżeń Kasandry o zdobyciu Troi przez Greków nie słuchali jej rodacy. Spowodowało to, że nie udało się zapobiec tragedii.

Czasem czuję się trochę jak Kasandra w czasie kiedy liczba zachorowań i zgonów na COVID-19 dramatycznie spada, a cały kraj się otwiera i mało kto jeszcze wierzy w niebezpieczeństwa pandemii. Znajomi przysyłają zdjęcia z wakacji za granicami.

Liczba zachorowań na milion osób.

Niestety, odmiana Delta jest już wszędzie w Europie, czyli tam, gdzie znajomi pojechali i skąd niektórzy już wrócili. Naturalnie, nie jest całkowicie wykluczone, że żaden z turystów nie złapie nowego szczepu i nie przywlecze go do Polski.

Ale obserwując ilość przypadków w tak popularnych krajach turystycznych jak Chorwacja, Grecja nie mówiąc o Hiszpanii i Portugalii – i Wielkiej Brytanii – jestem pewien, że taki pozytywny zbieg okoliczności jest coraz mniej prawdopodobny.

Procentowy udział szczepu Delta w zachorowaniach

Tak więc, myślę, że będziemy mieli niedługo „czwartą falę” wywołaną przez Deltę. Jak na razie ilość zachorowań w Polsce spowodowanych przez nowy szczep to około 8% przypadkow, czyli tyle ile na początku czerwca w Wlk. Brytanii, w połowie maja w Izraelu i w Portugalii. W Wlk. Brytanii obecnie jest to już 97% przypadków, od maja liczba zachorowań gwałtownie wzrasta, a przewiduje się, że już niedługo będzie nawet 100,000 zachorowań dziennie (co odpowiada 50,000 dziennie zachorowań w Polsce przy populacji 30 milionów w porównaniu do 60 milionów w UK).

Procent osób zaszczepionych dwoma dawkami.


W Polsce 40% jest obecnie w pełni zaszczepionych, tyle ile w Wlk. Brytanii na poczatku czerwca. Czyli jesteśmy dokładnie miesiąc za Wlk Brytanią, choć tempo szczepienia w Polsce zdecydowanie maleje.

Niestety, jak ta Kasandra, muszę ostrzegać przed nową falą zachorowań. Ale niestety, również jak Kasandra, nie mam wielkiej nadziei, że ktoś mnie posłucha.

Czy szczepionki na COVID są bezpieczne?

wroclaw, poland, 04.19.2021 Mobile mass vaccination point for covid-19 at the city stadium.

Zostałem ostatnio poproszony o komentarz na temat bezpieczeństwa szczepionek na COVID. Krążą bowiem różne pogłoski o tym, że szczepionki mogą wywoływać długoterminowe skutki uboczne, jak na przykład bezpłodność. Moja odpowiedź nie zawiera odnośników do publikacji ani dokładnych informacji dotyczących źródeł – jest to temat na osobny wpis.

Doświadczenie z wielu krajów, w których miliony ludzi zostały zaszczepione wskazuje, że szczepionki na COVID-19 są o wiele bezpieczniejsze niż ryzyko zachorowania i powikłań po chorobie, a szanse na zachorowanie na COVID-19 są ciągle duże. W Polsce liczba przypadków ciągle spada, ale jest bardzo duże ryzyko, że nowe odmiany – jak niesławna Delta – dotrą i tutaj.

Jeśli idzie o skutki uboczne, to o tych krótkoterminowych wiemy całkiem dużo: występują, ale w bardzo niewielu przypadkach (paracetamol albo ibuprofen jest równie lub bardziej niebezpieczny).

O długoterminowych nic nie wiemy, z prostej przyczyny, że jeszcze zbyt mało czasu minęło. Szczepienia nie tylko na COVID stosowane są od wielu lat i skutki uboczne są dość znane, ale nie słyszałem o tym, żeby wywoływały bezpłodność. Tym niemniej, w większości szczepionek, szczególnie tych stosowanych u dorosłych, skutki uboczne istnieją, ale są generalnie rzadkie.

Czy wobec tego nie ma wogóle ryzyka? Oczywiście ryzyko istnieje, ale tak samo ryzykiem – i to jeszcze większym – są obarczone inne lekarstwa, a także zwykłe używki. Na przykład, reakcja alergiczna po szczepionce Pfizer/BioNTec jest oceniana jako występująca nie częściej niż u 1 na 1,000 osób, a problemy ze skrzepami po szczepionce AstraZeneca nie częściej niż 1 na 10,000 osób.

Dla porównania, paracetamol ma następujące skutki uboczne:

Występujące rzadko (nie częściej niż 1 na 1,000 osób):

Występujące bardzo rzadko (nie częściej niż 1 na 10,000 osób):

  • trombocytopenia (zmniejszenie liczby płytek krwi)
  • agranulocytoza (zmniejszenie liczby granulocytów)
  • skurcz oskrzeli u pacjentów z nadwrażliwością na kwas acetylosalicylowy i inne niesteroidowe leki  przeciwzapalne
  • ostre uszkodzenie wątroby występująca najczęściej w wyniku przedawkowania
  • plamica barwnikowa
  • obrzęk naczynioruchowy (obrzęk twarzy, warg, języka, gardła, trudności w oddychaniu), wstrząs anafilaktyczny (zawroty głowy, zaburzenia świadomości, przyspieszenie czynności serca, spadek ciśnienia krwi
  • ciężkie reakcje skórne.

Przedawkowanie paracetamolu może mieć bardzo groźne skutki, a nawet prowadzić do śmierci. A jednak, jest to jeden z najczęściej używanych leków.

A co z paleniem papierosów, piciem alkoholu, zażywaniem ibuprofenu czy innych środków?

Słyszy się też argument, że w Polsce w tej chwili jest bardzo mało zachorowań, więc nie potrzeba się szczepić.

Ilość nowych zachorowań na milion osób w Zjednoczonym Królestwie, Portugalii, Rosji i w Izraelu.

Jest bardzo prawdopodobne, że jak w przypadku Wlk. Brytanii, Portugalii czy Rosji, do Polski przyjdzie kolejna fala. I co wtedy?

Jedynymi skutecznymi metodami do uchronienia się przed zachorowaniem jest wzmocnienie swojego układu immunologicznego (odpowiednie świeże jedzenie, przebywanie na świeżym powietrzu, ćwiczenia) i właśnie szczepienie.

Szczepienia nie są idealne, ale naprawdę chronią przed zachorowaniem (trochę), hospitalizacją (bardzo duże) i zgonem (jeszcze więcej). Więc rada taka – jeśli to możliwe, szczepić się!


Już po napisaniu tego wpisu natrafiłem na artykuł dotyczący szczepionek i nieregularności miesiączki. Polecam Tłumacza Google do szczegółowego studiowania tego artykułu, ale poniżej zamieszczam kilka najważniejszych punktów:

  • Rzeczywiście takie problemy mogą wystąpić. W badaniach brytyjskich dotyczyło to jednak 0.1% kobiet w wieku powyżej 40 lat (oraz młodszych w grupie ryzyka) , które otrzymały szczepionkę w okresie do kwietnia 2021, oraz 0.5% w większej grupie, również młodszych kobiet w okresie do czerwca 2021.
  • Spowodowane może to być zmianami w poziomie cytokin (chemicznych molekół używanych przez organizm). Takie zmiany występują jak organizm reaguje na szczepionkę, ale występują również naturalnie, np. w stresie.
  • Dla porównania, 9-14% kobiet ma nieregularne miesiączki niezależnie of szczepionki, tak więc 0.5% zgłoszeń po szczepionce nie jest rzeczą niezwykłą.

Z tym, że nie należy lekceważyć żadnych reakcji poszczepionkowych i – jeśli takie następują – natychmias porozumieć się z lekarzem!

Czy dzieci chorują na COVID?

Parę dni temu w telewizji Polsat Pani Dr Katarzyna Ratkowska stwierdziła:

Dzieci praktyczne nie chorują na COVID-19, powikłania są marginalne

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2021-06-29/prof-andrzej-fal-i-dr-katarzyna-ratkowska-w-programie-gosc-wydarzen-transmisja-od-1920

Niestety, oba te stwierdzenia nie są prawdą, szczególnie w przypadku zachorowań na nową odmianę wirusa, nazwaną Delta. W Wielkiej Brytanii, która jest w tej chwili jednym z krajów, w których ta odmiana się najszybciej rozwija, dzieci i młodzież jest największym motorem wzrostu przypadków:

Twitter

Wykres ten pokazuje liczbę zachorowań (na 100,000) w różnych przedziałach wiekowych w okresie od 13. marca to 7. czerwca 2021. Najszybszy przyrost jest w grupie 20-29 lat, a następnie 0-19 i 30-39 lat. Przedziały wiekowe 40-49 i 50-59 lat, które jeszcze w marcu zanotowały dużo zachorowań, mają teraz – dzięki szczepionkom – o wiele mniej przypadków.

https://www.gov.uk/government/statistics/national-flu-and-covid-19-surveillance-reports

Dane z angielskiego Urzędu Statystycznego pokazują, że czwarte co do miejsca ryzyko zachorowania występuje w szkolnictwie („Attending childcare educational settings”), po restauracjach, zakupach oraz kategorii „Inne”.

Ostatnie wydarzenia w Izraelu, gdzie do niedawna wydawało się, że epidemia jest całkiem opanowana, pokazują jak wysokie jest ryzyko zachorowania wśród dzieci. Po tym, jak rodzice obeszli przepisy kwarantanny i posłali chorą córkę do szkoły, 20 dzieci zachorowało. Rodzice pozostałych dzieci rozważają możliwość zaskarżenia winnych do sądu.

A wreszcie, czy dzieci nie mają powikłań? Też nieprawda: jest wiele przypadków „długiego COVIDu” wśrod dzieci i młodzieży. Co prawda, dzieci i młodzież na ogół przechodzą COVID łagodniej, ale nawet w tych przedziałach wiekowych śmiertelność jest co najmniej 5 razy wyższa niż w przypadku grypy.

Badania w Anglii sugerują, że 7.4% dzieci w wieku 2-11 lat i 8.2% w wieku 12-16 lat odczuwa długotrwałe skutki COVID-u. Jest to co prawda mniej niż u dorosłych gdzie nawet i 1/4 pacjentów zgłasza objawy 5 tygodni po przejściu choroby, ale i tak są to potencjalnie duże liczby. Osobom znającym język angielski proponuję wysłuchanie tej relacji z BBC i drugiej podobnej.

Przynajmniej twierdzenia Pani Dr Ratkowskiej zyskały już odpowiedź:

Polityka i szczepienie

Jak każdy inny kraj, Polska ma głebokie podziały ekonomiczne i socjologiczne, uwarunkowane historią i polityką.

Tak zwana Ściana Wschodnia, obejmująca wschód i południowy wschód, ma tendencje do bycia bardziej konserwatywną, jak i słabszą ekonomicznie. W wyborach w 2019 ta część Polski głosowała w większości na PiS.

https://wbdata.pl/wyniki-wyborow-do-sejmu-2019-na-mapach/

Podobnie jest też w Polsce centralnej i pólnocnej – obszary w niekorzystnej sytuacji gospodarczej, bardziej socjalnie konserwatywne, wybrały partie populistyczne, związane ściślej z Kościołem.

Socialny konserwatyzm, gorsza sytuacja ekonomiczna jak i sceptycyzm hierarchii Kościelnej do szczepionek powoduje, że bardzo podobnie wygląda mapa powiatowych wskaźników szczepień.

https://covide.pl/mapa-powiatowych-wskaznikow-szczepien-mz/

Obszary niebieskie na obu mapach to miejsca gdzie PiS zdobyło większość w 2019 – i gdzie ludzie są bardziej sceptyczni odnośnie szczepienia.

Nota bene, ten nierównomierny rozkład szczepień nie jest spowodowany brakiem szczepionek albo niższym dostępem do świadczeń zdrowotnych, jak pokazuje mapa dostępnych szczepionek.

https://docent.space/api?type=reports&unit=mz_psz2&subtype=sloty%20na%20100k&template=white

Tak więc, szczepionki są dostępne mniej więcej równomiernie, ale wskaźnik szczepień nie jest.

Co z tego wynika? Po pierwsze, jest to kolejny dowód na głebokie podziały w polskim społeczeństwie. Po drugie, nierównomierny poziom szczepień może w przyszłości („czwarta fala”) spowodować kolejny wybuch epidemii.

A po trzecie, wskazuje jak wiele jest jeszcze do zrobienia w zmaganiu się z nierównościami ekonomicznymi, socjalnymi i kulturalnymi.