Pandemia i szczepienia

Niestety wydarzenia ostatnich dni – a szczególnie ataki na punkty szczepień – nie napawają wielkim optymizmem. Co prawda „czwarta” fala jest tylko na razie maleńkim wzburzeniem na morzu spokoju naszego społeczeństwa, ale kilka trendów budzi poważny niepokój.

Tempo szczepień niewątpliwie maleje i to w porównaniu do reszty Wspólnoty Europejskiej – nie mówiąc o takich liderach jak Malta, Izrael, czy Wielka Brytania:

Jak tak dalej pójdzie, to zatrzymamy się na poziomie 50-55% po dwóch dawkach i może dodatkowo 10% tylko po jednej, a to zdecydowanie za mało, ażeby zatrzymać nową falę, która w pełni uderzy jak dzieci wrócą do szkoły.

Co więcej, związek pomiędzy niskim zainteresowaniem szczepionkami – jeśli nie zdecydowanym oporem – a zachorowaniami zaczyna być już widać. Poniżej dwie mapy – jedna pokazuje poziom szczepień, a druga aktualny stan zachorowań:

Oczywiście obie mapy się nie pokrywają dokładnie. Kraków i Śląsk mają dużo przypadków przy dużym procencie szczepień, ale też są to miejsca bardzo poważnie zagrożone epidemią – w zeszłym roku Śląsk był miejscem gdzie COVID-19 się silnie rozprzestrzeniał. Tym niemniej widać, że „Ściana Wschodnia” jest najbardziej dotknięta.

Co dalej? Niestety, rząd nie wydaje się mieć jakiegoś pomysłu na poważną rozmowę ze społeczeństwem. Nie chodzi tu o to, żeby zmuszać do szczepienia, albo okłamywać o tym, że szczepionki są całkowicie bezpieczne. Nie doprowadzi do pozytywnych wyników nawet loteria szczepionkowa. Czy znowu musimy płacić cenę za bezradność polityków?

Następne tygodnie

Czego możemy się spodziewać w następnych tygodniach i miesiącach i co możemy zrobić, żeby zapobiec katastrofie?

Liczba przypadków COVID-19 na 1,000,000 mieszkańców w następujących krajach (od góry): Wlk. Byrtania, Niderlandy, Malta, Francja, Izrael, Czechy, Niemcy, Węgry i Polska. Wykres jest logarytmiczny i pokazuje szybki (wykładniczy) wzrost jako linię prostą. Średnia bieżąca (7 dni), w okresie of 6. marca do 15. lipca 2021.

Po pierwsze, o ile ciągle nie jest całkiem pewne jak epidemia się będzie rozwijać, wszystkie znaki wskazują, że Polska jest na początku czwartej fali, i że najpewniej pójdzie śladami innych krajów europejskich, jak pokazuje powyższy wykres dla wybranych dziewięciu krajów.

Procent populacji zaszczepionych co njmniej jedną dawką w okresie of 6. marca do 15. lipca 2021.

Uwzględniłem tu Maltę – o najwyższym stopniu szczepienia w Europie, jeśli nie na świecie, i Izrael, który zapoczątkował akcję szczepień. Wlk. Brytania miała jako pierwsza szczep Delta. Francja i Niemcy to przykład krajów Europy Zachodniej, gdzie poziom szczepień jest podobny do Polski. Holandia – to kraj, gdzie właśnie premier przeprosił obywateli za zniesienie restrykcji. Wreszcie, Czechy i Węgry to przykłady krajów Środkowej Europy, z bardzo różnym nastawieniem do szczepień – Węgry szczepiły wcześniej i osiągnęły wcześniej nasycenie poniżej 60%.

Jak widać na wykresach, kraje europejskie zarówno w bezpośrednim Polski sąsiedztwie, jak i trochę dalej, zarówno o wyższym, jak i podobnym stopniu zaszczepienia, wykazują tendencję wzrostową (wyjątkiem jest Litwa, gdzie jak na razie liczba zachorowań spada). W Polsce, po długim okresie, nastąpiło wyhamowanie spadku. Otóż, niestety, jestem przekonany, że w ciągu następnego tygodnia zauważymy wzrost i zaczniemy podążać w ślady innych krajów.

Dlaczego tak sądzę? Otóż coraz więcej widać w Polsce przypadków, w których występuje szczep Delta. Jeszcze w kwietniu mieliśmy takich przypadków 0%. Pierwsze raporty pojawiły się w maju. 14. czerwca było go 3.6%, dwa tygodnie później (12. czerwca) 12%, a ostatnio (12. lipca) już 45%. Holandia, w której liczba przypadków wzrosła z 30 na milion do 500 na milion w ciągu dwóch tygodni, ma obecnie 38% Delty – Wlk. Brytania ma 99%.

Co dalej? Jak mówi prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rząd stoi obecnie wobec wyboru:

Jeśli pójdzie drogą, którą idzie teraz, a więc nieskutecznych zachęt, kampanii informacyjnych, prób przekonywania Kościoła do szczepień, to nie przyniesie efektów i będziemy mieć jesienią w Polsce czwartą falę pandemii. Ona uderzy głównie w regiony o silnym poparciu dla PiS-u.

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,27329486,wbrew-temu-co-mowia-jego-najzacieklejsi-krytycy-kaczynski.html

Czwarta fala uderza szczególnie w niezaszczepionych, zarówno młodych, których szczepienia jeszcze nie objęły, i tych, którzy odmawiają szczepienia. W Polsce jest tych ostatnich bardzo dużo. O ile wśród wymienionych powyżej krajów Polska zaczęła szczepienia całkiem dobrze – prawie do czerwca miała podobne tempo jak Niemcy, Francja, Czechy czy nawet Niderlandy. Niestety, tempo szczepień zaczęło potem słabnąć – we wszystkich tych krajach (poza Holandią), ale najbardziej w Polsce. Wygląda więc na to, że już niedługo osiągnie stan nasycenia – kiedy wszyscy, którzy się chcą i mogą zaszczepić, przyjmą szczepionkę.

Lockdowny, które będzie wówczas trzeba wprowadzić, wywołają oburzenie również zaszczepionych Polaków, którzy dotąd popierali PiS. Ci ludzie będą wkurzeni, że rząd zrobił za mało, żeby ochronić kraj przed czwartą falą.

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,27329486,wbrew-temu-co-mowia-jego-najzacieklejsi-krytycy-kaczynski.html

Jak pisałem poprzednio, najniższy stopień szczepień jest w Polsce na obszarach, które tradycyjnie popierają PiS. Unikły one jak do tej pory głównego uderzenia epidemii. Ale najpewniej czeka je teraz czwarta fala, chyba, że tempo szczepień gwałtownie wzrośnie. Znowu prof. Dudek:

Druga opcja to opcja francuska, a więc coraz silniejsza presja na nieszczepiących się. Jeśli jednak PiS zdecyduje się tę presję wywrzeć, to uderzy zwłaszcza w swoich zwolenników, bo to ich jest najwięcej wśród osób niezaszczepionych i krytykujących szczepienia.

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,27329486,wbrew-temu-co-mowia-jego-najzacieklejsi-krytycy-kaczynski.html

Tak więc czekają nas znowu trudne czasy – epidemiologicznie i politycznie. Co możemy zrobić? Po pierwsze, szczepić się. Szczepionki nie są idealne, nie chronią wszystkich i mogą – bardzo rzadko – spowodować reakcję. Ale dla większości ludzi jest to najlepszy sposób na ochronę przed wirusem.

Po drugie, nadal stosować się do zaleceń. Ograniczać niepotrzebne podróże. Nadal nosić maski. Być ostrożnym. Mamy już tego wszystkiego dość, ale niewiele już potrzeba, żeby wreszcie zakończyć epidemię – ale to jeszcze długo nie nastąpi, jeśli nie będziemy wspólnie działać.

Polecam artykuł

Polecam bardzo wyważony artykuł w najnowszym internetowym wydaniu Polityki, poświęcony wirusowi na Wyspach Brytyjskich. Pozwolę sobie z tego artykułu zacytować jedną z wypowiedzi Tomasza Bendyka:

Ostatni rok pokazał wszystkim jasno, że pandemia może się zakończyć tylko na dwa sposoby: albo w szybkim tempie nabierzemy odporności zbiorowej poprzez masowe szczepienia, albo ją przechorujemy w kilku kolejnych falach, wywoływanych przez coraz to nowe warianty wirusa.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/2125345,1,covid-19-eksperyment-z-restrykcjami-w-wielkiej-brytanii-gdy-delta-atakuje.read?src=mt

Niestety, wydaje mi się, że sytuacja jest nawet nieco bardziej skomplikowana. Okazuje się bowiem, że masowe szczepienia nie wystarczą do zatrzymania Delty, jak to przykład Izraela i Wlk. Brytanii pokazuje. Konieczne jest ostrożne łączenie różnych czynności zapobiegających zarażaniu – jak maski, ograniczenia w podróżach, praca w domu – i oczywiście szczepienia.

Czwarta fala

Coronavirus cell and map of Poland on background of the World map. 3D render

Według mitologii Greckiej, Kasandra, córka króla Troi Priama i jego żony Hekabe, miała dar przewidywania przyszłości. Ale dramatycznych ostrzeżeń Kasandry o zdobyciu Troi przez Greków nie słuchali jej rodacy. Spowodowało to, że nie udało się zapobiec tragedii.

Czasem czuję się trochę jak Kasandra w czasie kiedy liczba zachorowań i zgonów na COVID-19 dramatycznie spada, a cały kraj się otwiera i mało kto jeszcze wierzy w niebezpieczeństwa pandemii. Znajomi przysyłają zdjęcia z wakacji za granicami.

Liczba zachorowań na milion osób.

Niestety, odmiana Delta jest już wszędzie w Europie, czyli tam, gdzie znajomi pojechali i skąd niektórzy już wrócili. Naturalnie, nie jest całkowicie wykluczone, że żaden z turystów nie złapie nowego szczepu i nie przywlecze go do Polski.

Ale obserwując ilość przypadków w tak popularnych krajach turystycznych jak Chorwacja, Grecja nie mówiąc o Hiszpanii i Portugalii – i Wielkiej Brytanii – jestem pewien, że taki pozytywny zbieg okoliczności jest coraz mniej prawdopodobny.

Procentowy udział szczepu Delta w zachorowaniach

Tak więc, myślę, że będziemy mieli niedługo „czwartą falę” wywołaną przez Deltę. Jak na razie ilość zachorowań w Polsce spowodowanych przez nowy szczep to około 8% przypadkow, czyli tyle ile na początku czerwca w Wlk. Brytanii, w połowie maja w Izraelu i w Portugalii. W Wlk. Brytanii obecnie jest to już 97% przypadków, od maja liczba zachorowań gwałtownie wzrasta, a przewiduje się, że już niedługo będzie nawet 100,000 zachorowań dziennie (co odpowiada 50,000 dziennie zachorowań w Polsce przy populacji 30 milionów w porównaniu do 60 milionów w UK).

Procent osób zaszczepionych dwoma dawkami.


W Polsce 40% jest obecnie w pełni zaszczepionych, tyle ile w Wlk. Brytanii na poczatku czerwca. Czyli jesteśmy dokładnie miesiąc za Wlk Brytanią, choć tempo szczepienia w Polsce zdecydowanie maleje.

Niestety, jak ta Kasandra, muszę ostrzegać przed nową falą zachorowań. Ale niestety, również jak Kasandra, nie mam wielkiej nadziei, że ktoś mnie posłucha.

Czy szczepionki na COVID są bezpieczne?

wroclaw, poland, 04.19.2021 Mobile mass vaccination point for covid-19 at the city stadium.

Zostałem ostatnio poproszony o komentarz na temat bezpieczeństwa szczepionek na COVID. Krążą bowiem różne pogłoski o tym, że szczepionki mogą wywoływać długoterminowe skutki uboczne, jak na przykład bezpłodność. Moja odpowiedź nie zawiera odnośników do publikacji ani dokładnych informacji dotyczących źródeł – jest to temat na osobny wpis.

Doświadczenie z wielu krajów, w których miliony ludzi zostały zaszczepione wskazuje, że szczepionki na COVID-19 są o wiele bezpieczniejsze niż ryzyko zachorowania i powikłań po chorobie, a szanse na zachorowanie na COVID-19 są ciągle duże. W Polsce liczba przypadków ciągle spada, ale jest bardzo duże ryzyko, że nowe odmiany – jak niesławna Delta – dotrą i tutaj.

Jeśli idzie o skutki uboczne, to o tych krótkoterminowych wiemy całkiem dużo: występują, ale w bardzo niewielu przypadkach (paracetamol albo ibuprofen jest równie lub bardziej niebezpieczny).

O długoterminowych nic nie wiemy, z prostej przyczyny, że jeszcze zbyt mało czasu minęło. Szczepienia nie tylko na COVID stosowane są od wielu lat i skutki uboczne są dość znane, ale nie słyszałem o tym, żeby wywoływały bezpłodność. Tym niemniej, w większości szczepionek, szczególnie tych stosowanych u dorosłych, skutki uboczne istnieją, ale są generalnie rzadkie.

Czy wobec tego nie ma wogóle ryzyka? Oczywiście ryzyko istnieje, ale tak samo ryzykiem – i to jeszcze większym – są obarczone inne lekarstwa, a także zwykłe używki. Na przykład, reakcja alergiczna po szczepionce Pfizer/BioNTec jest oceniana jako występująca nie częściej niż u 1 na 1,000 osób, a problemy ze skrzepami po szczepionce AstraZeneca nie częściej niż 1 na 10,000 osób.

Dla porównania, paracetamol ma następujące skutki uboczne:

Występujące rzadko (nie częściej niż 1 na 1,000 osób):

Występujące bardzo rzadko (nie częściej niż 1 na 10,000 osób):

  • trombocytopenia (zmniejszenie liczby płytek krwi)
  • agranulocytoza (zmniejszenie liczby granulocytów)
  • skurcz oskrzeli u pacjentów z nadwrażliwością na kwas acetylosalicylowy i inne niesteroidowe leki  przeciwzapalne
  • ostre uszkodzenie wątroby występująca najczęściej w wyniku przedawkowania
  • plamica barwnikowa
  • obrzęk naczynioruchowy (obrzęk twarzy, warg, języka, gardła, trudności w oddychaniu), wstrząs anafilaktyczny (zawroty głowy, zaburzenia świadomości, przyspieszenie czynności serca, spadek ciśnienia krwi
  • ciężkie reakcje skórne.

Przedawkowanie paracetamolu może mieć bardzo groźne skutki, a nawet prowadzić do śmierci. A jednak, jest to jeden z najczęściej używanych leków.

A co z paleniem papierosów, piciem alkoholu, zażywaniem ibuprofenu czy innych środków?

Słyszy się też argument, że w Polsce w tej chwili jest bardzo mało zachorowań, więc nie potrzeba się szczepić.

Ilość nowych zachorowań na milion osób w Zjednoczonym Królestwie, Portugalii, Rosji i w Izraelu.

Jest bardzo prawdopodobne, że jak w przypadku Wlk. Brytanii, Portugalii czy Rosji, do Polski przyjdzie kolejna fala. I co wtedy?

Jedynymi skutecznymi metodami do uchronienia się przed zachorowaniem jest wzmocnienie swojego układu immunologicznego (odpowiednie świeże jedzenie, przebywanie na świeżym powietrzu, ćwiczenia) i właśnie szczepienie.

Szczepienia nie są idealne, ale naprawdę chronią przed zachorowaniem (trochę), hospitalizacją (bardzo duże) i zgonem (jeszcze więcej). Więc rada taka – jeśli to możliwe, szczepić się!


Już po napisaniu tego wpisu natrafiłem na artykuł dotyczący szczepionek i nieregularności miesiączki. Polecam Tłumacza Google do szczegółowego studiowania tego artykułu, ale poniżej zamieszczam kilka najważniejszych punktów:

  • Rzeczywiście takie problemy mogą wystąpić. W badaniach brytyjskich dotyczyło to jednak 0.1% kobiet w wieku powyżej 40 lat (oraz młodszych w grupie ryzyka) , które otrzymały szczepionkę w okresie do kwietnia 2021, oraz 0.5% w większej grupie, również młodszych kobiet w okresie do czerwca 2021.
  • Spowodowane może to być zmianami w poziomie cytokin (chemicznych molekół używanych przez organizm). Takie zmiany występują jak organizm reaguje na szczepionkę, ale występują również naturalnie, np. w stresie.
  • Dla porównania, 9-14% kobiet ma nieregularne miesiączki niezależnie of szczepionki, tak więc 0.5% zgłoszeń po szczepionce nie jest rzeczą niezwykłą.

Z tym, że nie należy lekceważyć żadnych reakcji poszczepionkowych i – jeśli takie następują – natychmias porozumieć się z lekarzem!

Czy dzieci chorują na COVID?

Parę dni temu w telewizji Polsat Pani Dr Katarzyna Ratkowska stwierdziła:

Dzieci praktyczne nie chorują na COVID-19, powikłania są marginalne

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2021-06-29/prof-andrzej-fal-i-dr-katarzyna-ratkowska-w-programie-gosc-wydarzen-transmisja-od-1920

Niestety, oba te stwierdzenia nie są prawdą, szczególnie w przypadku zachorowań na nową odmianę wirusa, nazwaną Delta. W Wielkiej Brytanii, która jest w tej chwili jednym z krajów, w których ta odmiana się najszybciej rozwija, dzieci i młodzież jest największym motorem wzrostu przypadków:

Twitter

Wykres ten pokazuje liczbę zachorowań (na 100,000) w różnych przedziałach wiekowych w okresie od 13. marca to 7. czerwca 2021. Najszybszy przyrost jest w grupie 20-29 lat, a następnie 0-19 i 30-39 lat. Przedziały wiekowe 40-49 i 50-59 lat, które jeszcze w marcu zanotowały dużo zachorowań, mają teraz – dzięki szczepionkom – o wiele mniej przypadków.

https://www.gov.uk/government/statistics/national-flu-and-covid-19-surveillance-reports

Dane z angielskiego Urzędu Statystycznego pokazują, że czwarte co do miejsca ryzyko zachorowania występuje w szkolnictwie („Attending childcare educational settings”), po restauracjach, zakupach oraz kategorii „Inne”.

Ostatnie wydarzenia w Izraelu, gdzie do niedawna wydawało się, że epidemia jest całkiem opanowana, pokazują jak wysokie jest ryzyko zachorowania wśród dzieci. Po tym, jak rodzice obeszli przepisy kwarantanny i posłali chorą córkę do szkoły, 20 dzieci zachorowało. Rodzice pozostałych dzieci rozważają możliwość zaskarżenia winnych do sądu.

A wreszcie, czy dzieci nie mają powikłań? Też nieprawda: jest wiele przypadków „długiego COVIDu” wśrod dzieci i młodzieży. Co prawda, dzieci i młodzież na ogół przechodzą COVID łagodniej, ale nawet w tych przedziałach wiekowych śmiertelność jest co najmniej 5 razy wyższa niż w przypadku grypy.

Badania w Anglii sugerują, że 7.4% dzieci w wieku 2-11 lat i 8.2% w wieku 12-16 lat odczuwa długotrwałe skutki COVID-u. Jest to co prawda mniej niż u dorosłych gdzie nawet i 1/4 pacjentów zgłasza objawy 5 tygodni po przejściu choroby, ale i tak są to potencjalnie duże liczby. Osobom znającym język angielski proponuję wysłuchanie tej relacji z BBC i drugiej podobnej.

Przynajmniej twierdzenia Pani Dr Ratkowskiej zyskały już odpowiedź:

Polityka i szczepienie

Jak każdy inny kraj, Polska ma głebokie podziały ekonomiczne i socjologiczne, uwarunkowane historią i polityką.

Tak zwana Ściana Wschodnia, obejmująca wschód i południowy wschód, ma tendencje do bycia bardziej konserwatywną, jak i słabszą ekonomicznie. W wyborach w 2019 ta część Polski głosowała w większości na PiS.

https://wbdata.pl/wyniki-wyborow-do-sejmu-2019-na-mapach/

Podobnie jest też w Polsce centralnej i pólnocnej – obszary w niekorzystnej sytuacji gospodarczej, bardziej socjalnie konserwatywne, wybrały partie populistyczne, związane ściślej z Kościołem.

Socialny konserwatyzm, gorsza sytuacja ekonomiczna jak i sceptycyzm hierarchii Kościelnej do szczepionek powoduje, że bardzo podobnie wygląda mapa powiatowych wskaźników szczepień.

https://covide.pl/mapa-powiatowych-wskaznikow-szczepien-mz/

Obszary niebieskie na obu mapach to miejsca gdzie PiS zdobyło większość w 2019 – i gdzie ludzie są bardziej sceptyczni odnośnie szczepienia.

Nota bene, ten nierównomierny rozkład szczepień nie jest spowodowany brakiem szczepionek albo niższym dostępem do świadczeń zdrowotnych, jak pokazuje mapa dostępnych szczepionek.

https://docent.space/api?type=reports&unit=mz_psz2&subtype=sloty%20na%20100k&template=white

Tak więc, szczepionki są dostępne mniej więcej równomiernie, ale wskaźnik szczepień nie jest.

Co z tego wynika? Po pierwsze, jest to kolejny dowód na głebokie podziały w polskim społeczeństwie. Po drugie, nierównomierny poziom szczepień może w przyszłości („czwarta fala”) spowodować kolejny wybuch epidemii.

A po trzecie, wskazuje jak wiele jest jeszcze do zrobienia w zmaganiu się z nierównościami ekonomicznymi, socjalnymi i kulturalnymi.

Odporność stadna

Pojęcie odporności stadnej (Eng: herd immunity) budzi wiele kontrowersji. Uważa się, że jak społeczeństwo osiągnie poziom 70%-80% odporności na SARS-CoV-2, wirus przestanie być groźny i będzie można powrócić do „normalności” sprzed pandemii. Poziom ten można osiągnąć albo przez umożliwienie chorobie swobodnego rozprzestrzeniania się z minimalnymi obostrzeniami, albo przez jak najszybszy program szczepień.

Ostatnio pojawiło się kilka artykułów, w których naukowcy i publicyści kwestionują to, czy w ogóle będziemy mogli osiągnąć stan odporności stadnej, albo czy jeśli osiągniemy pewien poziom odporności, to czy będzie można już całkowicie pozbyć się masek, testów i ograniczeń w podróżowaniu.

Proporcje osób, które otrzymały co najmniej jedną dawkę szczepionki

W moim artykule, kwestionuję ideę tego, żeby wszystkie nasze nadzieje stawiać na określony procent osób zaszczepionych. Używając analogii z Baśni 1001 nocy, pandemii, wypuściliśmy z lampy dżina choroby i nie ma teraz łatwej drogi, ażeby wrócić z powrotem do stanu sprzed grudnia 2019. Musimy być przygotowani na długi okres wyrzeczeń i ograniczeń, ale jeśli będziemy ostrożni i rozważni, być może uda się uniknąć huśtawki wybuchów epidemii i masowych ograniczeń.

Artykuł: Herd immunity: can the UK get there?

oraz wcześniejsze:

Mutating coronavirus: reaching herd immunity just got harder, but there is still hope

Herd immunity: why the figure is always a bit vague

Oraz parę innych artykułów na ten sam temat:

We may never achieve long-term global herd immunity for COVID. But if we’re all vaccinated, we’ll be safe from the worst

What If We Never Reach Herd Immunity?

Społeczeństwo i pandemia w Polsce – Society and pandemic in Poland (and elsewhere)

Patrzę z wielkim niepokojem na to co się w Polsce dzieje, i nie widzę tego bardzo optymistycznie. Naprawdę szkoda zaprzepaszczonego potencjału po pierwszej fali.

Reakcja społeczeństwa na pandemię: Myślę, ze przynajmniej w większości krajów większość ludzi zachowywała by się sama z siebie rozsądnie. Niektóre społeczeństwa pewnie mniej (Polska), niektóre więcej (UK).

Problemem nie jest społeczeństwo, ale to, że rządy nieumiejętnie działają. Są tu myślę dwa mechanizmy. Po pierwsze, rządy tego nie mówią, ale ciągle stosują zasady „flatten the curve” („spłaszczyć krzywą”) i „herd immunity” („odporność stadna”).

Tzn. ważniejsze są inne rzeczy (polityka, wybory, gospodarka), a zdrowie dopiero wtedy kiedy system opieki zdrowotnej się zaczyna sypać. Ale wtedy jest za późno i wchodzimy w nowy cykl.

A „odporność stadna” to nadzieja, że nawet jak nic nie będziemy robić to problem sam się w końcu rozwiąże (jak wystarczająco dużo osób się przechoruje).

Efektem więc jest to miotanie się miedzy skrajnościami – to pozwalamy na wszystkie rzeczy, to wszystko blokujemy, ale jak blokujemy, to ludzie się buntują, więc zaraz odkręcamy, itd itp. A wartość R jest ciągle bliska 1.

Ja już o tym pisałem rok temu po tym jak Trump najpierw nic nie robił, a potem nagle zablokował wszystkie loty, a potem znowu kompletnie nic nie robił.

A poza tym, rząd polski (i nie tylko) jakoś nie może się zdobyć na szczerość i otwartość – przykładem ciągłe podkreślanie, że to już koniec epidemii i to myśmy ją zwalczyli.

Efektem jest to, ze przekaz jest nieszczery, społeczeństwo (słusznie) przestaje wierzyć, i następuje kompletne rozejście się rządu i społeczeństwa. Czym to grozi, to można zobaczyć w Brazylii.

Porównanie: Wlk. Brytania: ścisły lockdown od przed Świąt; Izrael: ponad 50% zaszczepionych; Polska: ?

Polsat TV – cd

Brief English summary: Four widely-accepted models are used to estimate the „true” number of infections from COVID-19. The cumulative number for Poland in February 2021 is 26% (ICL) and 14% (IHME); for comparison, the UK has 37% and 16%.


Po napisaniu poprzedniego blogu, poszukałem wyników modeli dla Polski, które umożliwiają ocenę „przwdziwej” ilości zachorowań. Szczegóły są na stronie internetowej:

    https://ourworldindata.org/covid-models

ICL to Imperial College London (UK)
IHME to The Institute for Health Metrics and Evaluation, University of Washington (USA)
YYG to Youyang Gu, matematyk i informatyk z USA
LSHTM to The London School of Hygiene & Tropical Medicine (UK)

Używając wyników z tych powszechnie zaakceptowanych modeli, można wyliczyć, że do tej pory 26% (ICL) lub 14% (IHME) populacji przeszło przez chorobę w okresie do lutego 2021. Wyniki podane przez YYG i LSHTM nie sięgają do 2021, ale w sierpniu (0.7%) i pazdzierniku (3.8%) były zbliżone do ICL i IHME.

Nawet przyjmując pesymistyczne wyniki z modelu Imperial College London, mamy w Polsce 26% osób potencjalnie odpornych.