Pandemia nie jest odwołana

Dla przypomnienia, R(t) to współczynnik reprodukcji: liczba nowych przypadków na jednego aktualnie zarażonego. Wartości mniejsze niż 1 są „dobre” – oznaczają, że epidemia jest w odwrocie. Wartości powyżej 1 są „złe” – liczba przypadków będzie rosła.

Na razie ciągle jesteśmy w „dobrej” strefie, to znaczy liczba przypadków maleje. Ale trend wzrostowy – i to bardzo szybko – jest bardzo niepokojący, co w połączeniu z brakiem testowania sugeruje, że znowu nie panujemy nad sytuacją epidemiologiczną.

Co jest tym bardziej groźne, że w Polsce zaledwie 60% osób jest zaszczepionych.

Poważne konsekwencje decyzji MZ

O tym jak ważna jest kontynuacja testowania, dobrze wiadomo. Niestety, najnowsze decyzje Ministerstwa powodują, że sytuacja zrobiła się o wiele bardziej poważna.

Pisze o tym właśnie TVN24:

Zachęcam do przeczytania artykułu, a na zachętę poniżej główne punkty.

  1. Jeśli nie będziemy testować, to nie będziemy wiedzieć, czy i jak wirus krąży w społeczeństwie – a więc jak się rozpowszechnia
  2. Jeśli nie będziemy testować, to nie będziemy wiedzieć, jaka jest skala zakażeń
  3. Jeśli nie będziemy testować, to nie będziemy wiedzieć, ile osób zaszczepionych zaraża się teraz COVID-19
  4. Jeśli nie będziemy testować, to nie będziemy wiedzieć, ile osób umiera z powodu COVID-19
  5. Jeśli nie będziemy testować, to nie będziemy wiedzieć wskaźników epidemicznych wykorzystujących dane z testów
  6. Jeśli nie będziemy testować, to nie będziemy wiedzieć, jak skutecznie i świadomie przełamać łańcuch rozprzestrzeniania się wirusa

Przypomina się przysłowie o trzech mądrych małpkach które nie widzą, nie słyszą i nie mówią nic złego. Niestety, w przypadku MZ trzebaby raczej mówić o trzech głupich małpkach, które nie chcą widzieć, słyszeć ani mówić o rzeczach tak istotnych dla naszego zdrowia.

Dla porównania, intensywność testowania w Polsce i Niemczech przez ostatni rok (dzienna ilość testów na 1 000 mieszkańców):

Pomoc Ukrainie – pamiętajmy też o maskach

Pisząc poprzedni wpis miałem ciągle nadzieję, że uda się uniknąć wojny na Ukrainie. Niestety, sytuacja uległa dramatycznemu pogorszeniu i wielu z nas jest zaangażowanych w pomocy.

Poniżej załączam znalezione na Facebook-u bardzo potrzebne sugestie:

Od siebie chciałbym dodać, żeby pamiętać o – możliwie dobrej jakości – maskach przeciw-kowidowych.

Zdaję sobie sprawę, że maski to bardzo kontrowersyjny temat. Ale nawet, jeśli my sami uważamy, że są zbędne, innym mogą dać poczucie bezpieczeństwa, zwiększyć komfort, a przede wszystkim zmniejszyć szansę na zachorowanie.

Nawet jeśli nie nosisz samemu – daj innym szansę!

Wojna na Ukrainie

Kiev, Ukraine – 5 August, 2017: Monument of Independence in Kiev, Ukraine

Dzisiaj w nocy Rosja zaatakowała Ukrainę. Konsekwencje polityczne ekonomiczne – i epidemiologiczne – tego wydarzenia będą dramatyczne i nie do oszacowania. Jesteśmy świadkami i uczestnikami nowej epoki.

W 1968 roku, kiedy Związek Radziecki zaatakował Czechosłowację, miałem 7 lat, więc nie pamiętam żadnych szczegółów. Pamiętam za to bardzo dobrze dylemat „Wejdą czy nie wejdą” w 1980 i 81 roku. I poczucie bezsilności i samotności.

Blog ten jest o pandemii, a nie polityce, ale jedno łączy się z drugim. W ten lutowy poranek najważniejsze wydaje się to, żeby Polska nie była tak osamotniona jak Ukraina. Dotyczy to zarówno zwalczania wirusa, jak i polityki i ekonomii.

Wszystkim, którym się wydaje, że możemy sobie pozwolić na opuszczenie EU czy NATO, albo którzy ignorują zalecenia WHO, należy dać stanowczy odpór.

Tak w polityce, jak i w epidemii, obowiązuje zasada:

Nie jesteśmy bezpieczni, dopóki wszyscy nie będziemy bezpieczni

Podsumowanie na początek „piątej fali”

„Piąta fala” epidemii, zdominowana przez Omikron, nowy wariant wirusa powodującego Covid, zaczyna się rozlewać w kraju.

Liczba przypadków COVID-19 na milion mieszkańców w Polsce, Niemczech i na Słowacji.

Prognozy na najbliższe kilka dni nie są, niestety, bardzo pomyślne:

Oczywiście przewidywania modeli mogą być zbyt pesymistyczne, ale należy być przygotowanym na około 100,000 zdiagnozowanych zarażeń. Ponieważ w Polsce stosunkowo słaby jest proces diagnozowania COVID-19, prawdziwych zakażeń może być 2-3 razy więcej.

W tym kontekście świetny artykuł w Rzeczpospolitej na temat przygotowań rządu do „piątej fali” – a raczej braku przygotowań:

Najważniejsze punkty:

  • Rząd miał około dwóch miesięcy na to, by się przygotować. Niestety nic nie zostało zrobione, a nawet wręcz przeciwnie, rząd wysyłał sygnały sprzeczne z zaleceniami epidemiologów.
  • Ustawy zwalczające epidemie są w zbyt małym zakresie i za późno.
  • Ustawy przesuwają odpowiedzialność na przedsiębiorców i nie zapewnianiają skutecznych mechanizmów zwalczania.
  • Decyzja o nauczaniu zdalnym przyszła za późno i powoduje, że część dzieci będzie mogła pojechać na wakacje, a część nie, a epidemia będzie się i tak rozprzestrzeniać w szkołach.

Czeka nas, niestety, ciężki luty. Żeby choć pogoda dopisała.

Ukraina

Covid-19, SARS-CoV-2, coronavirus vaccination in Ukraine – country shape, ampoules, syringe – 3D illustration

Jeśli na Ukrainie wybuchnie wojna, to czy Polska jest przygotowana na falę uchodźców?

Jak wpłynęłoby to na sytuację epidemiologiczną w regionie? Oba kraje właśnie zaczynają „piątą falę”:

Liczba zarejestrowanych przypadków koronawirusa w Polsce i na Ukrainie, na milion mieszkańców.

Nawet w porównaniu do Polski, Ukraina ma o wiele niższy stopień szczepienia. W pełni zaszczepionych dwoma dawkami jest zaledwie 35% (w porównaniu do 58% w Polsce). Ukraina nie rozpoczęła jeszcze pragramu dawki przypominającej. Co dopiero porównywać z takimi krajami jak Wielka Brytania (70% zaszczepionych dwiema i 53% trzema dawkami):

Liczba dawek szczepionki, liczba osób zaszczepionych przynajmniej jedną oraz dwiema dawkami, liczba dawek trzeciej („przypominającej”) szczepionki (na 100 mieszkańców), dla Wlk. Brytanii (górna krzywa wzrostu), Polski (środkowa) i Ukrainy (dolna).

Jakiekolwiek działania wojenne na Ukrainie będą tragedią dla tego kraju, z którym związanych jest wielu naszych przyjaciół. Zaburzenia polityczne w sytuacji gdy rozwija się kolejna fala epidemii mogą spowodować katastrofę.

Ciekawy artykuł

Polecam nowy artykuł w Dzienniku Gazeta Prawna – wywiad z jednym z najlepszych w Polsce specjalistów od COVID-19. Całkowicie się zgadzam z wnioskami i prognozami na przyszłość.

Omikron – cisza przed burzą – część 2

O ile ciągle jeszcze nie widać nowej fali epidemii w polskich danych dotyczących ilości zachorowań, omikron dotarł niestety do naszego kraju i rozprzestrzenia się coraz szybciej:

https://twitter.com/adas_torun/status/1479876880949985284?t=hjMwwRzqMrXdjV-v6uirwg&s=03

Epidemia najprawdopodobniej pójdzie śladem innych europejskich – i nie tylko europejskich – krajów:

Procentowy udział warianta omikron w – od dołu – Polsce, Słowacji, Izraelu, Australii, RPA i Wlk. Brytanii.

co niestety również grozi szybkim wzrostem ilości zachorowań:

Obserwowana ilość zachorowań w (od dołu) Polsce, Słowacji, Izraelu, EU, Wlk. Brytanii i Australii, na milion mieszkańców. Ilość przypadków w Polsce jest zwykle niedoszacowana. Bieżąca średnia z ostatnich 7 dni.

choć – miejmy nadzieję – nie aż tak wielkim wzrostem zgonów:

Ilość zgonów z powodu COVID-19 w (od dołu) Izraelu, Australii, RPA, Wlk. Brytanii, EU, Słowacji i Polsce, na milion mieszkańców.

Niepokojące jest jednak to, że zarówno Polska jak i Słowacja (a jeszcze bardziej Australia) są bardzo opóźnione jeśli idzie o szczepienia trzecią dawką:

Procentowy poziom szczepień trzecią dawką w (od dołu) Australii, Polsce, Słowacji, EU, Izraelu i Wlk. Brytanii.

oraz to, że już teraz mamy dużą liczbę osób w szpitalu z powodu COVID-19.

Epidemia omikrona w Wlk. Brytanii spowodowała 200% wzrost liczby osób w szpitalu – od 100 do 300 na milion, a w Australii 400% od 24 do 135 na milion, z tendencją wzrostową.

Ilość osób w szpitalu z powodu COVID-19 w (od dołu) Izraelu, Australii, RPA, Wlk. Brytanii, EU, Słowacji i Polsce, na milion mieszkańców.

Czy rząd i społeczeństwo są na to przygotowani?